|
|
|
|
Z brzękiem ostróg wjechałem do miasta.
Pod jesień było, czas złotych liści nastał.
W kieszeni worek srebra, czas do domu,
Wtem za plecami woła głos.
Usiądź razem ze mną, spróbuj mego wina
Z czereśni, wiśni, resztek lata,
Choć jesień się zaczyna.
Tyle tej jesieni jeszcze jest przed nami,
Zdążysz wrócić do domu
Nim noc zawita nad drogami. Hej!
Słońce stało w zenicie bił południowy żar,
A w gardle kurz przebytych dróg.
Co tam spocznę chwilę, przecież nie zaszkodzi.
Do przejścia niedaleką drogę jeszcze mam.
A ona kusi!
Usiądź razem ...
Zbudziłem się w czerwieniach zachodu,
Pod szarą karczmą co rynek zamyka.
Zabrała moje srebro, duszę i ostrogi.
Zostało pragnienie i tępy głowy ból. I pamięć jej słów.
Usiądź razem ...
|
e D e D
e D G G7
a G D
e D ee G D e
a G
D C
e G D e
a G
D C |
|