|
|
|
|
Często siedzę sam w domu i gryzie
mnie nuda,
Myślę więc, jak by się rozerwać
I dlatego wieczorem, gdy tylko się uda,
Wychodzę gdzieś nudę tę przerwać.
Nawet wtedy, gdy deszcz przechodniów
nie pieści,
Na nogach mam parę kaloszy
I szybko idę tam, gdzie się mieści
Siedziba przewlekłych smakoszy.
Ja od piwa nasiąkam, jak od
wody gąbka,
Bo piwo to moja druga krew.
Butelka jest dla mnie, jak dla trębacza trąbka,
A każdy łyk to jakby zew. 2x
A kiedy zasiądę już przy długim
blacie,
Usłyszę brzęk szkła znajomego.
Od razu szaleję, pojęcia nie macie
Jaki głos idzie z gardła mojego.
Wokół już krążą piękne blond
kelnerki,
Machają długimi rzęsami,
A ja tylko zmieniam na stole butelki,
Opróżniam je razem z kumplami.
Ja od piwa nasiąkam ...
Niestety, na stole już miejsca
brakuje,
Kończymy dzisiejszą naradę.
Kelnerka w milczeniu napiwku oczekuje
W zamian zaś bierze czekoladę.
A potem weseli wracamy do domu,
Śpiewamy znajome piosenki,
By jutro wieczorem, nie mówiąc nikomu
Zastukać do drzwi kawiarenki.
Ja od piwa nasiąkam ...
|
G G D e
C D G G
C D e e
C D G G
C D G e
C D G G
C D G e
C D G G
|
|